Miesiąc wychodzenia ze związku z narcyzem
Cytat z taf10 data 2026-04-14, 12:11Przeczytałem artykuł i za głowę się złapałem. Mam wrażenie, że ktoś mi opisał moje życie. Wszystko się zgadza, ten love bombing na początku a potem gaslighting, odwracanie kota ogonem. Masakra. Najbardziej mnie denerwuje, że faktycznie każdą kłótnię potrafi obrócić tak, że ja za wszystko przepraszam i czuję się winny. I ta cała aura sprawiająca, że przestałem wierzyć własnej intuicji. No oczy mi się otworzyły nie powiem... Co dalej robić? Czy mogę jakoś przetłumaczyć mojej żonie co ona robi? I da sie ją jakoś nawrócić?
Przeczytałem artykuł i za głowę się złapałem. Mam wrażenie, że ktoś mi opisał moje życie. Wszystko się zgadza, ten love bombing na początku a potem gaslighting, odwracanie kota ogonem. Masakra. Najbardziej mnie denerwuje, że faktycznie każdą kłótnię potrafi obrócić tak, że ja za wszystko przepraszam i czuję się winny. I ta cała aura sprawiająca, że przestałem wierzyć własnej intuicji. No oczy mi się otworzyły nie powiem... Co dalej robić? Czy mogę jakoś przetłumaczyć mojej żonie co ona robi? I da sie ją jakoś nawrócić?
Cytat z Urszula data 2026-04-20, 19:37Witajcie Kochani,
W ramach naszego Miesiąca Wychodzenia ze Związku z Narcyzem wrzuciłam właśnie nowy artykuł na blog. Znajdziecie w nim praktyczne kroki, jak odejść od narcyza, jak przygotować się emocjonalnie i logistycznie, a także jak poradzić sobie z tym, co dzieje się później.
Piszę o tym nie tylko jako psycholog, ale też jako osoba, która sama musiała uciekać z takiej relacji. Wiem, jak to jest czuć lęk, wstyd, zagubienie i jednocześnie ogromną potrzebę odzyskania siebie. Dlatego zależy mi, żeby ten tekst był dla was realnym wsparciem, a nie tylko teorią.
Dajcie znać, jak odbieracie ten artykuł. Czy coś szczególnie do was trafiło? Czy chcielibyście, żebym rozwinęła jakiś temat?
I jeśli macie siłę — podzielcie się swoimi historiami. Wasze doświadczenia mogą pomóc komuś, kto dopiero zaczyna widzieć, że zasługuje na coś więcej niż życie w ciągłym napięciu.
Jesteśmy tu po to, żeby wspierać się nawzajem. Nie musicie przechodzić przez to sami.
Witajcie Kochani,
W ramach naszego Miesiąca Wychodzenia ze Związku z Narcyzem wrzuciłam właśnie nowy artykuł na blog. Znajdziecie w nim praktyczne kroki, jak odejść od narcyza, jak przygotować się emocjonalnie i logistycznie, a także jak poradzić sobie z tym, co dzieje się później.
Piszę o tym nie tylko jako psycholog, ale też jako osoba, która sama musiała uciekać z takiej relacji. Wiem, jak to jest czuć lęk, wstyd, zagubienie i jednocześnie ogromną potrzebę odzyskania siebie. Dlatego zależy mi, żeby ten tekst był dla was realnym wsparciem, a nie tylko teorią.
Dajcie znać, jak odbieracie ten artykuł. Czy coś szczególnie do was trafiło? Czy chcielibyście, żebym rozwinęła jakiś temat?
I jeśli macie siłę — podzielcie się swoimi historiami. Wasze doświadczenia mogą pomóc komuś, kto dopiero zaczyna widzieć, że zasługuje na coś więcej niż życie w ciągłym napięciu.
Jesteśmy tu po to, żeby wspierać się nawzajem. Nie musicie przechodzić przez to sami.
Cytat z Lora86 data 2026-04-20, 20:25Cześć Ulu, dzięki za porady. Zaczynam od napisania mojego planu ewakuacji którego mam zamiar się trzymać. Trochę sobie to rozpisałam na zasoby: czyli czym już dysponuję co przyda mi się przy odejściu i co jeszcze muszę załatwić. To przykre że mieszkając w jednym domu trzeba szykowac sobie taki plan i do tego nie dać po sobie poznac ze chce się odejść. Ja już zdecydowałam, mam dzisiaj taki dzień że czuje w sobie przełom. Mam dość i dłużej nie dam rady. Albo zwariuję ja i moje dzieci albo odejde. Boję się i to bardzo. Myślę że mąż będzie się odgrywał na mnie i dzieciach po takiej akcji. Będzie robił ze mnie wariatkę w toważystwie. Jego ego tego nie zniesie. Tylko że ja już nie mam siły w tym być i też szukam siły w sobie żeby zrobić ten poważny krok...
Cześć Ulu, dzięki za porady. Zaczynam od napisania mojego planu ewakuacji którego mam zamiar się trzymać. Trochę sobie to rozpisałam na zasoby: czyli czym już dysponuję co przyda mi się przy odejściu i co jeszcze muszę załatwić. To przykre że mieszkając w jednym domu trzeba szykowac sobie taki plan i do tego nie dać po sobie poznac ze chce się odejść. Ja już zdecydowałam, mam dzisiaj taki dzień że czuje w sobie przełom. Mam dość i dłużej nie dam rady. Albo zwariuję ja i moje dzieci albo odejde. Boję się i to bardzo. Myślę że mąż będzie się odgrywał na mnie i dzieciach po takiej akcji. Będzie robił ze mnie wariatkę w toważystwie. Jego ego tego nie zniesie. Tylko że ja już nie mam siły w tym być i też szukam siły w sobie żeby zrobić ten poważny krok...
Cytat z tip54 data 2026-04-20, 20:38Ja mam już za sobą ten krok o którym piszesz i od 5 lat jestem szczęśliwie rozwiedziona. Znam to i byłam w tym miejscu, zeby się ogarnąć zajęło mi to 20 lat. Dopiero jak moje dzieci dorosły odważyłam się. Żałuję że tak późno. Mąż niszczył mnie psychicznie, podważał moją wartość, bardzo manipulował. Długo myślałam że ze mną jest coś nie tak. Na terapii zobaczyłam wszystko jakby z boku, jako obserwator. Bardzo trudno skonfrontować się z tym ale jest to ważne bo uświadamia że ja jestem ok, i to co widziałam to naprawdę się działo i to jak widziałam mojego męża byłego to nie były zwidy. A jeszcze dostałam potwierdzenie od psycholożki, jak miałam rozwód kościelny. Bo przy kościelnym rozwodzie to też jest badanie przez psychologa. I potem ma się wgląd do akt i tego co wyszło w badaniu, No jak przeczytałam co psycholog napisała na temat mojego męża byłego to za głowę się złapałam. Potwierdziło się wszystko, co o nim myślałam : aspołeczny, manipulacyjny, bez empatii. To co chciałam napisać to nie dajcie sobie wmówić że coś z Wami jest nie tak bo to totalnie nie prawda. Ofiary narcyza są przeważnie wrażliwymi , empatycznymi osobami i to one widzą "dobrze". Szkoda czasu naprawde na toksyków. Teraz jestem wolna. Dzieci wyrosły to nie mam już konieczności kontaktu z nim. Owszem nastawia dzieci przeciwko mnie ale są już na tyle duzi że wiele rzeczy są w stanie zrozumieć i zobaczyć
Ja mam już za sobą ten krok o którym piszesz i od 5 lat jestem szczęśliwie rozwiedziona. Znam to i byłam w tym miejscu, zeby się ogarnąć zajęło mi to 20 lat. Dopiero jak moje dzieci dorosły odważyłam się. Żałuję że tak późno. Mąż niszczył mnie psychicznie, podważał moją wartość, bardzo manipulował. Długo myślałam że ze mną jest coś nie tak. Na terapii zobaczyłam wszystko jakby z boku, jako obserwator. Bardzo trudno skonfrontować się z tym ale jest to ważne bo uświadamia że ja jestem ok, i to co widziałam to naprawdę się działo i to jak widziałam mojego męża byłego to nie były zwidy. A jeszcze dostałam potwierdzenie od psycholożki, jak miałam rozwód kościelny. Bo przy kościelnym rozwodzie to też jest badanie przez psychologa. I potem ma się wgląd do akt i tego co wyszło w badaniu, No jak przeczytałam co psycholog napisała na temat mojego męża byłego to za głowę się złapałam. Potwierdziło się wszystko, co o nim myślałam : aspołeczny, manipulacyjny, bez empatii. To co chciałam napisać to nie dajcie sobie wmówić że coś z Wami jest nie tak bo to totalnie nie prawda. Ofiary narcyza są przeważnie wrażliwymi , empatycznymi osobami i to one widzą "dobrze". Szkoda czasu naprawde na toksyków. Teraz jestem wolna. Dzieci wyrosły to nie mam już konieczności kontaktu z nim. Owszem nastawia dzieci przeciwko mnie ale są już na tyle duzi że wiele rzeczy są w stanie zrozumieć i zobaczyć
Polecane źródła:
📖 Sprawdź także nasze artykuły w kategorii Relacje
☎️ Jeśli potrzebujesz pilnego wsparcia, zajrzyj do listy telefonów zaufania